poezja
ANONIM
(pocz. XX w.)
"Pojedziemy na łów"
Pojedziemy na łów, na łów,
Towarzyszu mój!
Na łów, na łów, na łowy,
Do zielonej dąbrowy,
Towarzyszu mój.
Aż tam biegnie zając, zając,
Towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą,
Niech zająca uchwycą,
Towarzyszu mój.
Pojedziemy na łów, na łów,
Towarzyszu mój!
Na łów, na łów, na łowy,
Do zielonej dąbrowy,
Towarzyszu mój.
A tam biegnie sarna, sarna,
Towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą,
Niechaj sarnę uchwycą,
Towarzyszu mój.
Pojedziemy na łów, na łów,
Towarzyszu mój!
Na łów, na łów, na łowy,
Do zielonej dąbrowy,
Towarzyszu mój.
Aż tam biegnie sobol, sobol,
Towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą,
Niech sobola uchwycą,
Towarzyszu mój!
Pojedziemy na łów, na łów,
Towarzyszu mój!
Na łów, na łów, na łowy,
Do zielonej dąbrowy,
Towarzyszu mój.
Aż tam biegnie panna, panna,
Towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą,
Niechaj pannę uchwycą,
Towarzyszu mój.
A teraz się dzielmy, dzielmy,
Towarzyszu mój!
Tobie zając i sarna,
A mnie sobol i panna,
Towarzyszu mój.
A kiedy ci krzywda, krzywda,
Towarzyszu mój!
Tobie siodło a mnie koń,
Terajże się ze mną goń,
Towarzyszu mój!
A kiedy ci krzywda, krzywda,
Towarzyszu mój!
Moja szabla, a twój kij,
Terajże się ze mną bij,
Towarzyszu mój!
Kiedyć jeszcze krzywda, krzywda,
Towarzyszu mój!
Twoje gardło, a mój miecz!
Twoja głowa pójdzie precz,
Towarzyszu mój.
STANISŁAW
WOSZCZYŃSKI
(XX w.)
"Kantata do św. Huberta"
Święty rycerzu kniei!
My biegniem na Twój zew
wśród świątyń Twych wierzei,
błagalny wznosząc śpiew.
Z karpackich śnieżnych szczytów,
z kresowych mgielnych mszarów
i z borów nadwarciańskich,
podolskich kwietnych jarów.
Gromada Twoich biegnie sług
przez Wisłę, Niemen, Wartę, Bug.
Święty rycerzu kniei!
My biegniem na Twój zew
wśród świątyń Twych wierzei,
błagalny wznosząc śpiew.
Błogosław nam, od złego chroń
i pozwól długo nosić broń
i daj, gdy zagrzmi złoty róg,
by drżał przed naszym okiem wróg.
Święty rycerzu kniei!
My biegniem na Twój zew
wśród świątyń Twych wierzei,
błagalny wznosząc śpiew.
Niech naszych jasnych, prawych dusz
nie mąci waśni zgrzyt lub cień,
ani tajemnic leśnych głusz.
Niech w Polsce zawsze będzie dzień.
Święty rycerzu kniei!
My biegniem na Twój zew
wśród świątyń Twych wierzei,
błagalny wznosząc śpiew.
MARIA
MAZURKIEWICZÓWNA
(XX w.)
"Wigilijne rano"
W ciszę wyśnieżone wigilijne rano
Wyjeżdżamy z ojcem prostymi saniami.
Pękaty wór marchwi sterczy między nami,
jeszcze ze stodoły zabieramy siano.
Smugami błękitnych kolein płyniemy
polami w pył śnieżny - jakieś jasne oczy
z tysiąca stron patrzą w gęstych rzęs otoczy.
- W las wjeżdżamy biały, uroczysty, niemy.
Po ścieżkach, śladami nakluczonych wszędzie,
rozłożymy marchew w rozpostartym sianie.
- Wracamy do domu - za nimi zostanie
baśń lasu, rozsnuta w zimowej legendzie.
A może, gdy jasne gwiazdy zamigocą,
nadejdą zwierzęta, zza grubych pni sosen
i gadać ze sobą będą ludzkim głosem
przy śnieżnych choinkach - dzisiaj świętą nocą.
Władysław GURLTER
(1872-1944)
"Krzyż nad wieńcem"
W burgundzkie bory w niedzielę i święta,
Otoczon psiarnią, wyjeżdżał na łowy,
Za nic mu były groźby i surowy
Zakaz biskupa. On ścigał zwierzęta,
By je ubijać bez opamiętania…
Aż raz strudzony, gdy spoczął już śpiący
Pod cieniem drzewa … widzi wpół stajania,
Jak stoi przed nim, cały jaśniejący
Jeleń dorodny, z krzyżem w środku wieńca…
Na widok cudu ukląkł pfalzgraf Hugbert,
Kając się szczerze. I wnet z potępieńca,
Gdy zmienił żywot, a do swego skonu
Sługiwał Bogu, jako święty Hubert,
Stał się patronem naszego zakonu…
Maria EJSMONDOWA
(1870-1957)
"Najlepsze pieski"
Choć odmian psów myśliwskich jest na ogół wiele,
pointery i setery stawiamy na czele.
- Potem - typ ostrowłosych też nieoceniony
do wody, jak i w polu - to świetne gryfony.
- Dalej idą już złaje psów gończych - ogary,
które grubego zwierza pędzą z kniei starej.
- Nie możemy pominąć i zwinnego charta:
rasa dziś dla myśliwych naszych mało warta,
lecz ongi, gdy przestrzenie wielkie pozwalały
jeźdźcowi za zwierzyną pędzić lotem strzały,
- charty były w estymie tu niebylejakiej:
szczuto nimi zawzięcie lisy i szaraki.
Z psów doziemnych - jamniki, a i foksteriery
niezwykłą swą odwagą budzą podziw szczery,
przy tym zmyśle, wytrwałe - słowem znakomite,
bo i z jamy wykopią chytrego mykitę,
i borsuk też przed nimi zdrowo ujść nie może,
chociażby, szelma, skrył się w jak najgłębszej norze.
*
Oto co w kilku słowach powiedzieć się dało
o rasach psów myśliwskich z tradycją wspaniałą.
Nadmienić jednak trzeba, iż często nemrodzi
trzymają się zasady (jeśli o nich chodzi),
że za najlepszą rasę uznawać wypada
psy, które aportują - zwierzynę sąsiada…
Józef JASTRZĘBIEC-SZCZEPKOWSKI
(1907-1973)
"Towarzysz łowów"
Brzydki jest i niepozorny
wierny mój towarzysz łowów -
reumatyzm mu skręcił łapy,
ze starości nieco ogłuchł.
Nie ma polowych zaświadczeń,
udziału nie brał w field-trialsach,
tylko z panem całe życie
spędził na myśliwskich rejsach.
Lecz nikt żwawiej nie bobruje
w skwarny lipcowy poranek,
by z trzcin wypłoszyć pod strzelbę
stadko już lotnych cyranek.
Nikt tak w miejscu nie osadzi
cieknących bruzdą kuropatw,
lub ostrzałka nie przyniesie,
choćby gdzieś daleko opadł.
A kiedy legnę zmęczony
na pierwszej z brzegu polanie,
zaraz rozciągnie się przy mnie,
z łbem, wspartym na mym kolanie.
I patrzymy sobie w oczy
twardo, wnikliwie bez słowa…
wzruszenia, w piersi drgające,
może tylko spłoszyć mowa.
Benedykt HERTZ
(1872-1952)
"Tchórz"
Dziesięciu "zbrojnych" jeźdźców, dziesięć rączych koni,
Nogonki tłum, ogarów dziesięć sfór -
napełnia wrzawą bór
i goni.
Pędzi, cwałuje zgraja hałaśliwa,
a przodem mały zajączek wyrywa.
Pies dopędzało już,
gdy szarak w bok
dał skok
i zwiał.
Więc wszyscy w krzyk:
Tchórz zając, tchórz!
A słysząc to wołanie,
biedak nic nie odrzekł na nie,
jeno trzeszcze przymrużył,
tak mu było wstyd, że stchórzył…
Zbigniew PORĘBSKI
(XX w. Fraszki myśliwskie)
"O pewnym "myśliwym"
Na widok zająca ręce mu się trzęsą:
To nie zając sadzi! Toż to sadzi mięso!
Przygarbił się "myśliwy", dech wstrzymał kucając
I z obu luf wygarnął - zdrowy poszedł zając…
Za chybionym szarakiem, gdzieś w dalekie krzaczki
Uleciał miraż: pieczeń, sosik i buraczki.
Trzeba umieć na łowach, prócz mięsa czy futra,
Tropić piękno przyrody, żyć dla wspomnień jutra.
"Myśliwy z sumieniem"
Na brak drobnej zwierzyny narzekał niecnota,
Lecz się nigdy nie zmierzył do psa albo kota;
Ostatniego szaraka ustrzelić był gotów,
Ale nie miał "sumienia" bić srok, psów i kotów.
Przy takich to myśliwych z subtelnością chorą
Najpiękniejszy zwierzostan wkrótce diabli biorą!...
Janusz SIKORSKI
(1933 - 2010)
"Z cyklu Cienkim śrutem"
Umiejętności myśliwskie
Kiedy spotka się z jakiejś okazji
Kilku myśliwych wieczorem,
Zaraz puszczają wodze fantazji
I kipią zdrowym humorem.
Mówią o łowach i o sukcesach,
A każdy swoje wspomina…
O czasach, w których hejnały grano,
Kiedy padała zwierzyna.
O groźnych szarżach wielkich odyńców,
O strzałach z rzutu do nich
I o wspaniałych "czystych" dubletach
I ich niezawodnej broni.
Zawsze słuchając tych opowieści,
Cieszę się z nimi i wierzę,
Lecz chcę zapytać - skąd więc na łowach
Aż tyle pudeł się bierze?
Odpowiedź nie jest wcale tak trudna,
Przeciwnie - prosta, że szkoda gadać,
Kto jest myśliwym, ten musi umieć
Hodować, strzelać i … opowiadać.
Julian EJSMOND
(1892-1930)
"Pieśń myśliwska (I)"
Gdy wybije mej śmierci godzina,
pochowajcie mnie w kniei zielonej…
niech nade mną zaszumi gęstwina
hymn myśliwski radości minionej…
Kiedy wiosna radosna nastanie,
niech nade mną pieśń głuszca posłyszę,
niechaj słonek miłosne chrapanie
do snu moją mogiłę kołysze…
Gdy po letnim szaleństwie zieleni
szczere złoto okryje konary,
gdy nadejdzie cudny czas jesieni
niech nade mną zagrają ogary…
Na ten głos, mojej duszy tak miły
żar zakipi w sercu wystudzonem -
i ożyję, i wstanę z mogiły,
chwycę broń i polecę za gonem…
Wojciech BOGUSŁAWSKI
(1757-1829)
Wolny strzelec, czyli kule zaczarowane
(Śpiew myśliwych)
Cóż zrówna na świecie myśliwskiej swobodzie?
I komu przynajmniej fortuna się śmieje?
Przy trąby odgłosie spoczywać na chłodzie,
Lub ścigać jelenie przez pola, przez knieje,
To księżyce życia, to męska zabawa,
Co siły umacnia i zdrowia dodawa.
Im większa jest praca, im trudniejsze znoje,
Tym bardziej smakują rzeźwiące napoje.
Dyjanna nam nocne rozwidnia tajniki,
Las gęsty od skwarów ochłody udziela:
A gdy bijem sarny, niedźwiedzie lub dziki,
Nie można milszego pożądać wesela!
To książęce życie, to męska zabawa,
Co siły umacnia i zdrowia dodawa.
Im większa jest praca, im trudniejsze znoje,
Tym bardziej smakują rzeźwiące napoje.
Jan (Józef?) CHĘCIŃSKI
(1826-1874)
Straszny dwór
Aria Skułoby
Psy zagrały, dzik pomyka,
Ponad drogę pędzi blisko
Wprost na moje stanowisko,
Aż z radości człowiek zbladł.
Wtem na drodze staje bryka,
Dzik szoruje i dwa strzały,
Dwa sztormiaki wraz zagrzmiały
I odyniec w śniegu padł.
Psy do dzika, ja do dzika,
Bom - ci pewny mego strzału,
A panowie drwią pomału,
Żem spudłował dowieść chcą!
Człek bolesne żarty łyka,
Lecz ponieważ w onej bryce
Zajechali tu szlachcice,
Dojdziem prawdy - oto są.
Pobudka na łowy
Słońce złoty glob wychyla,
Wiatr poranny z lekka wieje,
Hej, myśliwy, czas nam w knieje.
Chwytaj broń i śpiesz!
Lecz pamiętaj, że tam chwila
Niesie wstyd, lub zdobi chwała,
Podejdź zręcznie, uderz śmiało,
A wnet padnie zwierz!
Z pieśnią w ustach, dzielnie, hożo,
Niech cię trudy nie zatrwożą,
Słyszysz, słyszysz tam?
Krzyk ogara, co ujada,
Krzewów szum, gdy zwierz pomyka,
Strzał po strzale - to muzyka,
Co rozgrzewa twoją krew.
Patrz z gęstwiny dzik wypada,
Baczność! Trupem go położym,
Zaczniem kulą, skończym nożem,
On dzik - strzelców lew!
Blaski słońca zwolna gasną,
Lecz zwycięstwo świeci jasno,
Chwała, chwała nam!
Adam MICKIEWICZ
(1798-1855)
Chór strzelców ( Podług muzyki z opery Webera Wolny strzelec (przyp.autora)
Śród opok i jarów,
I plonów i głogów,
Przy dźwięku ogarów,
I rusznic i rogów;
Na koniu co w czwale
Sokoli ma lot,
I z bronią, co w strzale
Huczniejsza nad grzmot:
Dalejże, dalejże z tropu w trop, dalejże itp.
Z tropu w trop, hop! hop!
Wesoły jak dziecko,
Jak zbójca krwi chciwy,
Odważnie, zdradziecko,
Bój zaczął myśliwy.
Czy palnie na smugi,
Czy w górę do chmur,
Tam krwi płyną strugi,
Skąd leci grad piór.
Dalejże, dalejże itp.
Kto żubra wywiedzie
Z ostępu za rogi?
Kto kudły niedźwiedzie
Podesłał pod nogi?
Hej! las i niwy
Ozwijcie się w chór!...
Zatrąbił myśliwy,
Król lasów i gór.
Dalejże, dalejże itp.
Czyj dowcip gnał rojem
Lataczów do sideł?
Kto wstępnym wziął bojem
Sztandary z ich skrzydeł?
Hej! wiatry w burzliwy
Ozwijcie się chór!...
Wystrzelił myśliwy,
Król wiatrów i chmur.
Dalejże, dalejże itp.